“Art can no longer
be art today if it does not
reach into the heart
of our present culture
and work transformatively
within it”
Joseph Beuys

 

Produkujemy więcej obrazów niż jesteśmy w stanie przyswoić. Mamy do czynienia z wizualnym przeładowaniem. Jak to określił Vilem Flusser w latach 80-tych – oglądamy zbyt wiele obrazów niepotrzebnych, a w związku z tym niezrozumiałych.
Fundacja kładzie nacisk na świadome wykorzystywanie języka wizualnego, wynikające ze zrozumienia społecznych kontekstów funkcjonowania obrazu. Dopiero dzięki osadzeniu obrazu w kontekście rozumiemy pojedyncze znaczenia, mając w myśli całą galaktykę semantycznych powiązań, możemy budować między nimi relacje – to zaś staje się nośnikiem historii.
Jednak w przypadku zanieczyszczenia wizualności wynikającego z kondycji postmodernistycznych zasad gry, gdzie każdy ma prawo do kreowania rzeczywistości w jakiej żyje, rzecz jest tak rozdrobniona, iż nie wierzymy w możliwość budowania metanarracji – to znaczy takich narracji, w których występują pojęcia nie do końca opisywalne w obiektywny sposób, jak walka o wolność czy naród. To małe, pozornie zwykłe historie mają największy potencjał w czasach, które Zygmunt Bauman opisuje jako płynną rzeczywistość.
Suma wszystkich tych idei przywodzi na myśl pojęcie drugiego obiegu – ale nie drugiego obiegu działającego na zasadzie alternatywy, która wykracza poza mainstream – lecz nieoceniającego i niekonkurującego z innym spojrzenia. W taki sposób zafunkcjonowały pierwsze ziny pojawiające się na przełomie lat 1920 i 1930, związane przede wszystkim z literaturą science- fiction, która nie istniała wtedy w ogólnej świadomości odbiorców. Self-publishing w tym, jak i wielu innych wypadkach stał się platformą, która powstała z potrzeby stworzenia własnego języka. Obiektem naszego zainteresowania są przede wszystkim małe historie i język codzienności, ale też reakcjonizm i rewizjonizm rozumiany tutaj jako sposób na intelektualne przewartościowanie sytuacji w której żyjemy.
Będąc drugim obiegiem nie chcemy robić rewolucji. Rozumiemy, że model przez nas proponowany nie jest do końca odkrywczy – nie moglibyśmy obudować się taką strukturą gdyby nie sieć kontekstów-inspiracji, z których czerpiemy. Przecież myślenie o sztuce jako o konstrukcji społecznej funkcjonuje już od czasów platońskich. Już wtedy alegoria jaskini z “Republiki” nakreśliła kurs, którym podąża wielu teoretyków wizualności oraz twórców. Jednym z nich jest Joseph Beuys, który tłumacząc martwemu zającowi swoją sztukę zaznacza dobitnie potrzebę budowania kontekstu dzieła poprzez dialog.
W momencie gdy nie tyle czytanie, ile kreowanie obrazów staje się umiejętnością społeczną, bardziej zachowaniem instynktownym niż świadomym aktem twórczym, zauważamy, że odwoływanie się do elit i tworzenie ich jest zabiegiem nieco sztucznym. Naszym zdaniem coraz częściej granica między uznanym twórcą, a amatorem zaciera się, a potrzeba indeksowania i identyfikacji dotyka coraz szerszych kręgów – chcemy dać im głos.

Praca nad zinem Alternative Facts (Katarzyna Ewa Legendź)